Wybiegi dla psów są potrzebne w parkach miejskich w całej Polsce. Nie tylko w funkcji toalety, ale także miejsca gdzie zwierzak może się wybiegać swobodnie bez smyczy.
Bo co jak co, ale uważam, że w parku, lesie pies ma być na smyczy. Mam szczerze dość sytuacji, gdy jakiś rozanielony buldog szarżuje na mnie i moje dziecko w parku. A za nim trzy kilometry wlecze się zobojętniały właściciel. Gdy ośmielam się zwrócić gościowi uwagę, słyszę w najlepszym wypadku, że `on nic nie zrobi`. Tylko dlaczego mam się bać? Ale to taka dygresja bo mnie w tym temacie nosi :) Wróćmy do wybiegów dla psów. Warszawie widziałam, je w trzech miejscach. Taki wybieg to wygrodzona część przestrzeni parkowej, na tyle dużej aby nawet spory psiak mógł się wybiegać :)
Nie potrzeba tam żadnej infrastruktury poza koszem na śmieci = odchody i ew. jednorazowe torebki. To ostatnie nie jest jednak konieczne, gdyż wystarczy zwykła reklamówka, którą cywilizowani właściciele psów coraz częściej mają ze sobą.
Nadchodzi zima, a potem okres wiosennych roztopów. Mieszkańcy miast wiedzą jak wówczas wyglądają (i pachną!) trawniki. Nie sztuka jednak tylko zakazywać i pouczać. To nic nie daję. Trzeba ludziom i zwierzętom ułatwić, stworzyć warunki do koegzystencji. Jako fajny przykład wg, mnie wzorcowego rozwiązania pokażę zwykły miejski skwer na warszawskiej Sadybie. Dwie zasady: pies jest w parku na smyczy, a na wybiegu może być bez smyczy. No i trzecia reguła: po psie sprzątamy. Z moich obserwacji wynika, że system działa, a właściciele czworonogów korzystają z wybiegu. Wszystko dało się pogodzić. Zapraszam Was na Skwer Ormiański.
Teren wybiegu dla psów. |
0 komentarze:
Prześlij komentarz